Zajęcia komputerowe w szkole i oratorium

Dziś jest wtorek. Dzień zaczynamy od porannej mszy o godzinie 7:00. Gdy wychodzimy z domu jest jeszcze zimno i ciemno. Po Eucharystii udajemy się na śniadanie do domu misyjnego, po którym chwilę odpoczywamy, a następnie idziemy do holu, aby w pracowni komputerowej przygotować zajęcia komputerowe dla naszych uczniów.

Kilka minut przed 12 do pracowni pukają dzieci z klasy 7. Sprawdzamy obecność i rozpoczynamy lekcje. Startujemy od regulaminu, którego chcemy przestrzegać przebywając w tej pracowni i wyraźnie informujemy, że jeśli ktoś nie będzie czegoś rozumiał, może się nas od razu zapytać. Zaczynamy od podstaw, które dla nas są czymś oczywistym, a dla nich zupełnie nowym. Pokazujemy części komputera, tłumaczymy co do czego służy, a następnie uczymy się włączyć urządzenie. Przychodzi czas na zalogowanie się do utworzonych przez nas wcześniej kont. Poprawne wpisanie hasła to nie lada wyzwanie, a poruszanie kursorem po ekranie za pomocą myszki dla niektórych jest bardzo skomplikowane i na początku niezrozumiałe. 

Szybko razem z Adą orientujemy się, że to, co w naszych głowach znaczyły podstawy komputera- wcale nie jest podstawami, od jakich powinnyśmy zaczynać. Notujemy więc to, co musimy zmienić w scenariuszu, aby kolejne zajęcia przebiegały sprawniej od tych pierwszych. Po zakończonej godzinnej lekcji zamykamy pracownię i idziemy na obiad, po którym mamy kilka chwil na odetchnienie przed kolejną grupą. Dwie następne godziny mijają bardzo podobnie- powtarzamy (z małymi poprawkami) te same czynności, które zrobiłyśmy na pierwszych zajęciach. O 18:30 udajemy na różaniec, po którym szybciutko zjadamy kolację, aby o 20 wracamy z powrotem do holu na 2 godziny lekcji z animatorami z oratorium. Stresują nas te zajęcia, czujemy się trochę niekomfortowo mając uczyć czegoś animatorów, którzy znacznej części są w naszym lub starszym wieku. Szybko jednak ten stres mija, gdy odczuwamy przyjazną atmosferę, która panuje w pracowni.

Kończymy o 22:30 i zmęczone wracamy do pokoju. Dzielimy się swoimi obserwacjami po całym dniu. Jedną z ciekawszych rzeczy, którą dostrzegamy jest zależność tempa łapania nowych treści od wieku. Im starsza grupa, tym szybciej mogliśmy przechodzić do kolejnych zadań, mimo tego, że ich dotychczasowe umiejętności jeśli chodzi o komputery- były takie same. Wszyscy byli na poziomie zerowym. Następny dzień zaczynamy od pojechania razem z księdzem Piotrem do miasta. Kupujemy pendrive’y, kleje, nożyczki i zeszyty, które potrzebne nam są na zajęcia. Udajemy się również do supermarketu po zakupy spożywcze i płyny do sprzątania. Wracamy na obiad, po którym idziemy na kolejne zajęcia komputerowe. W klasie komputerowej spędzamy następne dni- środę, czwartek i piątek. W czwartek rano o 8:15 uczestniczymy w szkolnej Mszy, która odbywa się w holu. W piątek wieczorem jest Eucharystia, po której jest modlitwa uwielbienia śpiewem. Ten ostatni dzień sprawia nam wiele radości, ale w tym samym czasie zaczynamy odczuwać całotygodniowe zmęczenie. Z radością myślimy już o weekendzie, w który będziemy mogły odpocząć przed następnym czasem zajęć. Po kolacji udajemy się do pokoju, gdzie planujemy sobotę. Rano chcemy posprzątać cały pokój i łazienkę, następnie przygotować plan zajęć na nadchodzące lekcje, po obiedzie zrobimy pranie i ułożymy układ taneczny do piosenki o księdzu Bosko. Rozmawiamy i śpiewamy do 3 rano (dobrze, że obok nas nikt nie mieszka i nie musimy przestrzegać ciszy nocnej). Z uśmiechami na twarzach bardzo szybko zasypiamy, aby obudzić się w sobotę, która odwróci bieg następnego tygodnia o 180 stopni. 

Monika