REMINDERY – ILE MAM
Posted on |

Zebrałam tutaj kilka historii z ostatnich tygodni, które są ze mną w codzienności. Pomagają mi w refleksji, przypominają, jak wiele mam.
Myślę dziś o tym, jak trudno w Sudanie Południowym mają osoby z niepełnosprawnościami. Do szkoły Auxylium chodzi chłopiec z zespołem Downa, który co rano otwiera mi drzwi od auta i ściska moją dłoń. Zapytałam siostrę o jego imię i kim jest. Adam chodzi do czwartej klasy. Nie zalicza edukacji, ale jest w tej szkole, żeby być w jakimś społeczeństwie – w grupie. Jest zdecydowanie starszy niż inni czwartoklasiści. To syn naszej kucharki, więc pewnie uczy się za darmo. Edukacja dla uczniów bez niepełnosprawności w Sudanie Południowym kuleje, a co dopiero dodatkowe wspomaganie rozwoju. Ciekawe, czy ktoś tutaj wie, czym jest pedagogika specjalna. Jak funkcjonują niewidomi? Głusi? Widziałam kilka osób na wózkach i ludzi dzielnie idących o kulach – brakowało im nogi. Na południowosudańskich drogach po deszczu ja zapadam się w błocie, idąc do kościoła, a co dopiero oni. Jestem wdzięczna za każde dziesięć minut rano i po szkole – w drodze do i z Auxylium. Mogę wtedy zobaczyć tak wiele i przypomnieć sobie, ile dostałam.
Przychodzę do szkoły i widzę przed drzwiami siostry dyrektorki dziewczynkę w białej sukience. S. Hatorky pyta, czemu nie ma mundurka (to sytuacja wyjątkowa – zawsze, każdy jest przygotowany do szkoły). Uczennica odpowiada po arabsku – jest z drugiej klasy. Siostra prosi nauczyciela o przetłumaczenie. On zna już tę sytuację – mówi, że ojciec wyrzucił ją, rodzeństwo i mamę wczoraj z domu oraz spalił ich rzeczy, w tym mundurek. Widzę przerażoną minę tego dziecka. Stoi smutna. Siostra bez zastanowienia idzie do swojego gabinetu i przynosi jej nowy mundurek. Jest teraz nowa dostawa – później, na słówku, tłumaczy, że jeśli ktoś ma za mały lub dziurawy, można kupić nowy. Takie dramaty się tu rozgrywają, a ja żyję w dużej nieświadomości.
Przychodzę na zajęcia plastyczne. Muszę poczekać, bo 8A kończy jeszcze obiad. Nagle widzę dziewczynkę w sukni balowej (a może nawet bardziej – ślubnej). Pytam, dlaczego nie ma mundurka – jest sobota, ale ósme klasy podczas dnia powtórkowego przed egzaminami też noszą stroje szkolne. Odpowiada, że nie jest uczennicą tej szkoły. Zdziwiona, pytam, dlaczego tu siedzi. Mówi, że czeka na swoją siostrę. Chwilę później widzę, jak siostra dzieli się z nią obiadem, który dostała w ramach szkoły – papką z ziemniaków. Czy ta dziewczynka czekała tu cały dzień – od 8.00 do 12.30 – tylko po to, by otrzymać garść jedzenia?
Iga
