O WDZIĘCZNOŚCI

Czy da się podsumować dwa miesiące wolontariatu misyjnego w Afryce w kilku zdaniach? Nawet nie spróbuję, ale siedząc na lotnisku w Jubie – na jednym z przystanków pomiędzy Wau, a Polską przychodzą mi do głowy malutkie myśli.

,Co byś miał dzisiaj, gdybyś obudził się tylko z tym, za co byłeś wdzięczny wczoraj?’

Chcę zapamiętać z tego doświadczenia, że zawsze jest coś, za co mogę podziękować.

Iga – widziała nadzieję tam, gdzie mi opadały ręce, znajdywała dobro tam, gdzie ja widziałam beznadzieję, była iskierką w niekiedy ciemnej i śmierdzącej (oba dosłownie) rzeczywistości. Właziła tam, gdzie włazić nie można (mamo i tato Igi, ja jej zabraniałam!!), dzieliła się wszystkim, co miała w rękach i plecaku, stała na nodze uprzejmości, gdy mój ciężar ciała przechylał się na stanowczość, zjadła obrzydliwą nogę krowy i nie narzekała, z ogromną troską podchodziła do każdego dziecka, była najbardziej troskliwą, empatyczną i cierpliwą nauczycielką, jaką kiedykolwiek mogłam obserwować, z odwagą przeprowadziła serię szkoleń dla nauczycieli, w tym najważniejsze – o przemocy wobec dzieci, z każdym się witała, o każdym potrafiła powiedzieć coś dobrego, wyciągła z ludzi to, co w nich najlepsze, patrzyła na nich z miłością. Każdego dnia mnie inspirowała.

Sudanowa paczka – mała grupka osób, rozrzuconych po Sudanie Południowym, znajdujących się w takiej samej sytuacji. Zdecydowali się na wolontariat tysiące kilometrów od domu. Rzadko się widzieli, ale gdy już się spotykali czuli, że się rozumieją.

Wiola i Ewa – iconic duo, czyli panie sprzątające w szkole, mówiące po arabsku, pełne dobroci i miłości, skaczące z radości na słowa ,sabaharke Ewa, sabaharke Wiola’, Ashung – roztapiający serce uczeń ósmej klasy, Emma i Dizzy – uczniowie z club art, największe wsparcie w szkolnej działalności, Irene – uczennica ze szkoły Aux, z ogromnym sercem, Freedom – syn z adopcji miłości mojej koleżanki, zawsze otwarty, zaangażowany, tańczący macarenę, Celine – zupełnie niespodziewanie poruszona moim odjazdem, s. Mai Van – najzabawniejsza siostra, Edmund – zawsze zaangażowany nauczyciel.

A do tego masło orzechowe, gwieździste niebo, wschody słońca, kwiaty na podwórku, tęcza, guawa rosnąca w ogrodzie, sudańska karta sim, połączenie z internetem, czysta woda w kranie, zozole od chłopaków z Polski, butelkowana woda, naleśniki, elektrolity.

Patrycja