Lekcja 6: Podróże kształcą

pięćdziesięciolecie-kapłpaństwa-abby-IedegoPierwsze dni tego tygodnia minęły nam tak jak zawsze. Nauka, zabawa, tańce i śpiewy.W czwartek wyjechaliśmy z Fullasy w kierunku Dhadim (przy granicy Etiopii z Kenią). Po drodze zatrzymaliśmy się na nocleg w rodzimej parafii o. Tsegaya. Tam odwiedziliśmy jego rodzinę (dość sporą, bo abba ma 14 rodzeństwa), poczęstowali nas kawą, kukurydzą i fasolą. Spędziliśmy bardzo przyjemny wieczór, racząc się opowieściami z różnych zakątków świata (my reprezentowaliśmy Polskę, abba Joseph Etiopię, a jeden z braci ks. Tsegaya Kenię, gdzie rozpoczął swoją formację jako misjonarz). Następnego dnia wyjechaliśmy wcześnie rano, by zdążyć na godzinę 10 do Dhadim. Celem naszej podróży było uczestniczenie w podwójnym święcie – pięćdziesięcioleciu kapłaństwa ks. Iede (misjonarza z Holandii, który 45 lata swojej pracy poświęcił Etiopii) i czterdziestoleciu powstania szkoły w Boranie. Program rozpoczął się od uroczystej Mszy, podczas której dziękowaliśmy Bogu za o. Iede. Po celebracji wraz z wieloma gośćmi zostaliśmy zaproszeni na uroczysty obiad. Następny dzień, sobota, poświęcony został pamięci wszystkich, którzy przyczynili się do powstania szkoły i nadal pomagają w jej rozwoju. Program tym razem nie był dla nas zbyt ciekawy, bo wypełniono go wieloma długimi przemowami w nieznanym nam języku. Po dwóch godzinach zrezygnowaliśmy z prób zrozumienia czegokolwiek i poszliśmy pomóc w kuchni, tam przynajmniej byliśmy potrzebni :).

Do Fulassy wróciliśmy w niedzielę. Odległość, jaką mieliśmy do przebycia, to ok. 350 km. Wyruszyliśmy przed godziną 6, po drodze zatrzymaliśmy się tylko na Eucharystię i na obiad, a mimo wszystko podróż zajęła nam cały dzień. Drogi tutaj są straszne. Niekiedy można jechać tylko 5-10 km/h, bo są takie dziury. Do tego trzeba wymijać mnóstwo ludzi, którzy nie przejmują się tym, że chodzą środkiem ulicy. Oczywiście nie brakuje też zwierząt, które w ogóle nie interesują się tym,  że nadjeżdża samochód. Stoją lub jedzą na ulicy i to kierowca musi je ominąć. Wiem już, że po powrocie nigdy nie powiem złego słowa o  naszych polskich drogach.

Adrian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.