Lekcja 4: Z zającem dodajemy, odejmujemy, mnożymy i dzielimy

zdjęcie rodzinneKolejne dni za nami. Dzisiaj chciałbym opisać Wam, jak przebiegają zajęcia z matematyki.
Dużo czasu minęło zanim udało mi się zorganizować pierwsze spotkanie. Nie mogliśmy rozpocząć zaraz po naszym przyjeździe, bo przecież „to dopiero początek wakacji”, potem nie, „bo nie”, „bo dzisiaj gramy w piłę”, „bo jest targ”. Ale w końcu, po 2 tygodniach, odbyły się wreszcie zajęcia. Długo zastanawiałem się, od czego zacząć. Nie miałem pojęcia, w jakim wieku będą uczniowie oraz z jaką wiedzą przyjdą, a patrząc na to, że niektóre dzieci mają problemy z nazwami kolorów we własnym języku, to kompletnie nie wiedziałem, czego się mogę spodziewać. Podczas pierwszych zajęć było ok. 15 osób. Zaczęliśmy od liczb. Sprawdziłem, czy potrafią liczyć po angielsku, bo staram się łączyć naukę matematyki z nauką angielskiego, a następnie bawiliśmy się, np. która liczba jest większa, uzupełnialiśmy luki itp. Z łatwymi przykładami dawali sobie bez problemu radę, ale gdy trzeba było troszkę pogłówkować, to już pojawiały się problemy. Z klasy wyszedłem zadowolony, ponieważ poznałem ich poziom, Oni zaproponowali, czego chcieliby się dalej uczyć oraz o dziwo, sami zapytali się o zadanie domowe.

Na kolejne zajęcia przygotowałem zadania związane z proporcjami (zagadnienie wybrałem z tych, które mi zaproponowali). Niestety, troszeczkę za daleko przeskoczyłem. Okazało się, że mają wielkie braki, począwszy od zamiany jednostek, poprzez problemy z tabliczką mnożenia w zakresie do 100, po problemy z prostymi działaniami na ułamkach. Więc lekcja minęła nam na tłumaczeniu całkiem innych rzeczy niż proporcje.

Nauczony po poprzednich doświadczeniach, na trzecie spotkanie przygotowałem dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie pisemne. Wszystkie te działania mieliśmy wykonywać na dużych liczbach (bardzoooo dużych). Dodawanie szło im całkiem dobrze, z odejmowaniem zaczęły się już problemy. Zajęcia trwały ok. 2 godzin i po dodawaniu i odejmowaniu zdążyliśmy tylko rozpocząć mnożenie, ponieważ to i tak było wystarczająco jak na jeden raz. Na zajęciach było już ok. 25 uczniów, więc zainteresowanie rośnie. Mam nadzieje, że w przeciągu następnych dni uda się jeszcze zorganizować kilka takich lekcji i będę miał okazje podzielić się z nimi moją wiedzą. Widać było, że niektórym naprawdę na tym zależało i bardzo się starali.

Adrian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.