Bądź i zaufaj!

Kolejna lekcja pokory za nami. Dlaczego? O tym poniżej.

Przyjeżdżając na misję każdy z wolontariuszy ma z tyłu głowy takie dość „hollywoodzkie’’ zapędy, wiecie w stylu „co to ja tam nie zdziałam”. Miałyśmy za zadanie prowadzić tu zajęcia z języka angielskiego i muzyki, więc oczywiście pełne mobilizacji obmyślałyśmy bardzo ambitne plany co by tu nie zrobić. Tymczasem po pierwszym tygodniu zajęć okazuje się, że jest tygodniowa przerwa w obozie przed świętem narodowym. Powiem szczerze, że dość mocno nas to zdezorientowało. Kompletnie nie wiedziałyśmy co mamy robić. Tymczasem…

Tymczasem okazało się, że nasze lęki były zbędne. Mimo braku „regularnych” zajęć, dzieci i tak przychodziły na parafię w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca do zabawy. Niesamowite jest to jak łatwo (mimo różnic językowych i kulturowych) można zawiązać relację! Okazuje się, że z pozycji opiekuna można zdziałać dużo więcej niż z pozycji srogiego nauczyciela. Dopiero przez ten tydzień tak naprawdę zrozumiałyśmy ( a przynajmniej ja), że mamy nie tylko nauczać, ale być kimś w kim dzieci, czy młodzież będą miały wsparcie, mamy być dla nich wzorem (nie przez niepopełnianie błędów, a przez pokazanie, że z Jezusem jesteśmy w stanie te błędy czy przeciwności przezwyciężać) ale przede wszystkim mamy być świadkami Jezusa. A jakże inaczej to uczynić jak nie przez obecność i troskę? Sam fakt jak bardzo dzieci tego potrzebują może potwierdzić jedna przykładowa sytuacja:

Pewnego dnia gdy już powoli zbliżał się wieczór, a moim zadaniem bojowym było siedzenie na ławeczce i podziwianie jak niesamowite „budowle” trzech chłopców buduje z klocków Jenga, stwierdziłam, że na chwilkę ulotnię się zrobić sobie herbatki w pokoju. Myślałam, że pochłonięci zabawą nawet nie zauważą mojej nieobecności. Ledwo zdążyłam pójść na górę już jeden z chłopców biegł wołając mnie po imieniu żeby być przy nich.

Niesamowite, że czasem to co dla nas wydaje się być oczywiste – opatrzeć ranę gdy któreś się przewróci, pochwalić gdy coś się uda, czy pocieszyć czy właśnie się nie uda – jest tak niespotykane i ważne dla drugiego człowieka.

Teraz mimo całego stresu przed tym co się będzie działo w tym tygodniu, gdy piszę tego newsa, dziękuję Bogu za cały ubiegły tydzień. Był niesamowity. Te dzieci są niesamowite!

Po raz kolejny dostałyśmy mocną lekcję pokory i znak, że skoro już tu jesteśmy to nie musimy mieć na wszystko planu…czasem wystarczy po prostu zaufać.

 

Beata

 

Ciekawostka na dziś:

Czy wiecie, że Ułan Bator oznacza dosłownie „Czerwony bohater”? Jest to jeden z bardziej widocznych śladów panującego tu (oficjalnie czy nie) komunizmu.

Mongolia - Obóz wakacyjny 2019

16 lipca, 2019 View Profile

Kontynuując zeszłoroczne działania, także w tym roku nasze wolontariuszki pomagają w organizacji obozu wakacyjnego dla dzieci w Shuwuu w Mongolii. Tym razem oprócz zajęć z j. angielskiego, poprzez zabawę i doświadczenia dzieci poznają prawa fizyki i reakcje zachodzące w przyrodzie. Ponadto wolontariuszki zapewniają im możliwość rozwijania swoich pasji poprzez dostarczenie rzeczy umożliwiających dalszy rozwój ich zainteresowań (sprzęt sportowy i muzyczny). Przez cały czas przygotowań oraz trwania projektu wolontariuszką przyświecają słowa papieża Franciszka: „Aby ewangelizować trzeba wstać i iść”. Dlatego hasło tegorocznego projektu to: #SpreadLove. Chcemy rozsiewać miłość tam, gdzie najbardziej jej brakuje. Magdalena Kubińska - studentka Teologii oraz Pedagogiki, miłośniczka pracy z dziećmi. Uwielbia podróże i wszystko co związane z geografią. W wolnych chwilach łapie za gitarę lub dobrą książkę. Pracowała już na misjach w Mongolii. Beata Cieślikowska - studentka Politechniki Wrocławskiej. Lubi stawiać sobie wyzwania. Twierdzi, że dogaduje się z dziećmi, ponieważ są tak samo ciekawe świata jak i ona. W wolnych chwilach trenuje wyobraźnię przy książkach fantasy albo grach RPG.