I JESZCZE RAZ

Żadnego lotniska nie miałam okazji poznać tak dobrze, jak lotniska w Aksum na północy Etiopii. Nawet teraz siedzę na znajomej już ławce, wpatrując się w wyryte w pamięci korytarze. Tak jak poprzednio dwa tygodnie czekałam tu na walizki, tak dzisiaj czekamy czy nasz samolot przyleci. Co jakiś czas zerkam przez okno, licząc że mgła, deszcz i chmury w końcu ustąpią. Na razie się na to nie zapowiada.

I chociaż chciałabym być w domu, bardzo się ucieszyłam z przedłużonego pobytu w Adua. Siedząc przy stoliku lotniskowej kawiarenki, przeglądamy wspólnie zdjęcia, wspominając niezwykłe przeżycia i cudownych ludzi napotkanych podczas naszej misji. Gry, zabawy, lekcje i mecze rozegrane podczas Summer Campu ożywają na nowo w mojej pamięci. Uwielbiałam pokazywać moim drugoklasistom coraz to nowsze eksperymenty czy to atrament sympatyczny, czy ciecz newtonowska, czy bańki w bańce mydlanej i śmiać się z Kubronem, który był moim tłumaczem, z każdego pytania naszych ośmiolatków pochodzących do tablicy: “Jak to się pisze?”. Popołudniami mieliśmy treningi w grupach obozowych – Love, Peace, Hope i Joy, które przez te trzy tygodnie konkurowały między sobą o tytuł zwycięzcy Summer Campu. Chociaż standardowo nie przepadam za graniem w piłkę nożną i siatkówkę, tak popołudnia spędzone z dzieciakami na treningach zawsze były wypełnione ciakwymi rozmowami, grami lub czesaniem moich włosów, które na szczęście jakoś nie odpadły mi z głowy przy procesie. Przeglądając zdjęcia z Summer Campu najbardziej zwracam uwagę na twarze. Pamiętam wszystkich tych wspaniałych ludzi, ich siłę i radość, spryt i odwagę. Fortunę, która podczas wojny skłamała zapytana o swój wiek, bo wracając do domu z misji zapomniała dowodu i nie chciała iść do więzienia. Filę, który uszedł z życiem ze spotkania z Szawią (wojskiem Erytrei napadającym na Tygraj) tylko dlatego, że oddał żołnierzowi swoje nowe buty. Getsena, którego torturowali w Addis jego własni przełożeni z wojska, tylko dlatego że pochodził z Tygraju. Kubrona postrzelonego w nogę w górach podczas starć federalnych wojsk z wojskami Tygraju. Niesamowite jak wiele przeżyli zaledwie kilka lat temu i jak wiele teraz dają innym. Ich życie i życie wszystkich napotkanych tu ludzi jest dla mnie niezwykłym przykładem i jednocześnie nadzieją na przyszłość. Nie ważne jak zło próbuje nas złamać, z pomocą Boga możemy przeżyć wszystko. Bóg zło zwyciężył i pomaga nam robić to samo każdego dnia.

Ela