Etiopia oczami wolontariuszy

Środowe spotkanie poświęcone było Etiopii. Agnieszka, Ania i Kalina – wolontariuszki SWM-u zrealizowały w 90 milionowym państwie 3 obozy wakacyjne.

Każdy z nas odbiera miejsca subiektywnie swoimi wcześniejszymi doświadczeniami stąd nie jedna, ale trzy prezentacje.

Kalina przybliżyła nam kulturę Etiopii, opowiadając o mnogich sposobach przygotowywania kawy, którą piją tam nawet małe dzieci.

Dzięki zebranym materiałom audiowizualnym mieliśmy możliwość pogłębienia wiedzy o zwyczajach związanych z narodzinami dziecka. Jest to szczególny dzień nie tylko dla rodziców, ale całej wspólnoty. Każde z nadawanych dzieciom imion ma swoje znaczenie np. „Radość” czy „Ten, który urodził się przy wschodzie słońca”.

Chociaż oficjalnie obrzezanie jest karane więzieniem, zwyczaj ten jest nadal praktykowany.

Wolontariuszki podzieliły się nie tylko doświadczeniami misyjnymi, ale również trudnościami, których było niemało. Największym z nich była komunikacja ze sobą, z miejscową ludnością, z siostrami u których mieszkały. Eucharystia jest darem misji, to dzięki niej udawało się rozwiązać wszystkie waśnie.

Kolejnym drogowskazem jest miłość. Miłość do Boga i do ludzi. Zawierzamy siebie, naszą pracę, nasze kontakty interpersonalne Jemu.

Spotkanie należało do jednych z trudniejszych, bo uświadomiliśmy sobie sprawę, że najcięższa jest niemożność odmienienia losu cierpiących Etiopczyków. Jednak nie należy oczekiwać owoców swojej pracy, bo można być zawiedzionym. Wyjazdowi na misję często mimo wszystko towarzyszy euforia i naiwna wiara, że odmienimy życie mieszkańców.

Kluczem do uniknięcia wypalenia misyjnego jest zrozumienie, że misja jest dla nas, a nie my dla misji.

Owoce są w naszym sercu, jeśli tylko chcemy zajrzeć w nie głęboko.

 

Agata