DO ROBOTY

Po drugim tygodniu Holiday Campu mogłoby się wydawać, że wreszcie znajdziemy chwilę wolnego. Otóż nie tym razem! Już w przyszłym tygodniu rozpoczynamy Teenager Camp dla młodzieży w wieku 15-25 lat. Potrwa on co prawda tylko trzy dni, ale plan mamy tak napięty, że będziemy pracować od rana do późnego wieczora.

W międzyczasie codziennie działamy w oratorium, w którym dzieci nie ubywa. Średnia około 150 osób wciąż się utrzymuje. W każdą sobotę, po porannej mszy świętej, spotykamy się z dziećmi objętymi programem adopcji. Pomagają nam one przede wszystkim w sprzątaniu oratorium – to ważne, bo to nasze wspólne miejsce. Po skończonej pracy jest czas na gry i zabawy, a później na zasłużony posiłek. Tutaj w Zambii czas płynie szybciej. Nasza misja rozpoczęła się już ponad trzy tygodnie temu, a wydaje się, jakby to było zaledwie kilka dni. W tym czasie udało mi się nauczyć kilku zwrotów w języku bemba, a dzieci z kolei podłapały pojedyncze polskie słowa, czy to od poprzednich wolontariuszy, czy od nas, bo bardzo często pytają: „A jak to jest po polsku?”. Najlepiej z językiem polskim radzą sobie Gilbert i Peter, którzy widząc mnie, często mówią: „Jak się masz? Do roboty!”. Na początku brzmiało to dla mnie po prostu zabawnie, ale z czasem odkryłem w tym głębszy sens. To ich „do roboty” przypomina mi, że naprawdę jesteśmy tu potrzebni. Roboty jest dużo – i bardzo dobrze, bo dzięki temu możemy dawać z siebie jeszcze więcej i jeszcze mocniej czuć sens naszej misji. Dlatego kończę pisać tego posta i lecę… do roboty!

Radek