Czy można być szczęśliwym z daleka od domu?

Mój trzeci wpis a wciąż nie napisałam czym się dokładnie zajmuję. Zacznę więc od odpowiedzi na najczęściej zadawane mi pytania:
1. Czym się zajmuję?
2. Czy jestem szczęśliwa?
3. Jaka jest pogoda?
1. Pracuję w szkole. Szkoła rozpoczyna się od przedszkola gdzie chodzą dzieci w wieku od 3 lat do około 6/7 lat. Potem są klasy 1-8. Dzień w szkole zwykle rozpoczynamy modlitwą. o 7.45 modlą się nauczyciele w pokoju nauczycielskim. Jak już wspominałam w pierwszym swoim wpisie o 8 jest apel dla całej szkoły i modlimy się wszyscy wspólnie. Śpiewamy też hymn narodowy. Około 8.30 rozpoczynają się lekcje. Jako, że nie jestem nauczycielem zatrudnionym w szkole tylko wolontariuszem, nie mogę mieć sama zajęć. Ale to chyba dobrze, bo codziennie gdy próbuję rozmawiać z dziećmi potrzebuję tłumacza arabskiego. Zwłaszcza w przedszkolu. Codziennie w każdej grupie przedszkolnej mam po pół godziny zajęć. Celem jest poprawienie funkcjonowania psychomotorycznego tych dzieci. Staram się robić wszystko co w mojej mocy, by dojść do celu. Niestety grupy przedszkolne są bardzo duże. Dwie grupy mają 56 dzieci a pozostałe dwie 64. Więc praca nie jest łatwa.
Spełniło się również moje marzenie, czyli póki tu jestem uczę WF-u. Oczywiście nie jest tak pięknie i kolorowo jakoby można było sobie pomyśleć. Najmniejsza grupa na wf liczy około 70 osób a największa około 150. Do użytku mam tylko 6 piłek do kosza, 3 piłki do siatkówki i około 7 piłek nożnych. Realnego boiska przystosowanego do prawdziwej gry nie ma. WF zwykle prowadzę około godziny 13 na pełnym słońcu. Chwilami czuję jakby moja skóra lekko się prażyła. Na szczęście to tylko wrażenie. Minusem jest również to, że gdy prowadzę zajęcia nie mogę dać jednej grupie piłek do kosza, drugiej do nogi a trzeciej do siatkówki. Gdy tylko nie patrzę w ich stronę uczniowie zaczynają się rozbiegać w różne strony zabierając ze sobą piłki i wszystkie kopiąc jakby wszystkie były piłkami do nogi. Dlaczego? Pewnie dlatego, że jak to dzieci, lubią robić to na co mają ochotę. Ale z pomocą nauczycieli uczę ich zasad jak grać w poszczególne gry zespołowe.

2. Wiele osób pyta mnie czy jestem szczęśliwa. Odpowiedź zawsze jest krótka: tak, jestem. Ale to nie oznacza, że nie jest ciężko. Czasem jestem sfrustrowana, że nikt nie rozumie co mam na myśli i nie chodzi tu o mój angielski, tylko po prostu o inne myślenie. Na przykład
nauczyciele zrozumieli grę w dwa ognie dopiero po 4 razie. Mimo to dalej nie są pewni czy dobrze to robią. Czasem tęsknię za rodziną i przyjaciółmi. Czasem tęsknię za rozmową po polsku. Chwilami myślę o pierogach i zupie pomidorowej. Ale mimo wszystko wciąż wiem, że jestem tutaj bo Bóg sobie upodobał to miejsce dla mnie na ten rok. Wiem, że On jest ze mną. Daje mi tyle słońca ile potrzebuję, a potrzebuję go wiele. Daje mi wodę do picia i nawet kawę. Mam pyszne świeże owoce i codziennie obiad. Więc tak, jestem szczęśliwa!

3. Jest ciepło. Bardzo ciepło. Gorąco. Ale teraz pogoda się zmienia i coraz częściej pada. Więc w nocy czasem nawet zmarznę i musze zakładać skarpetki na stopy. Temperatura czasem jest poniżej 22 stopni. Nie narzekam na upał. Kocham słońce. Więc lubię te 35 stopni w ciągu dnia. Możecie zapytać mnie w grudniu czy lubię te 40 stopni jakie mają być.

Ala

P.S. Podzielę się również kolejnym swoim sukcesem. Zabiłam ćmę. Ich też nie lubię.

Sudan Południowy - wolontariat 2019

Październik 5th, 2019 View Profile

SUDAN PŁD. – Praca wolontaryjna. Siostry Salezjanki prowadzą w Wau dwie szkoły podstawowe dla ok. 2 tys. dzieci. To tam będą przez rok posługiwać nasze wolontariuszki prowadząc zajęcia pozalekcyjne. Będą to zajęcia wyrównawcze, artystyczne i sportowe. Praca wolontariuszek przyczyni się do polepszenia jakości edukacji, a także wpłynie na rozwój wychowanków poprzez wspólną naukę, zabawę, przebywanie razem. Wkład w rozwój i wychowanie uczniów przyczyni się do rozwoju ich bogatej osobowości, zbuduje poczucie wartości i umożliwi lepszy start w życie. Hasło projektu: Czyń dobro. Alicja Kopeć – od 4 lat nauczycielka w szkole podstawowej. Praca z dziećmi sprawia jej radość, ponieważ nikt tak jak one nie potrafi dać tyle ciepła, miłości i uśmiechu. Dlatego pragnie być z nimi w Sudanie Południowym, w kraju, w którym brakuje wiele, ale nigdy nie brakuje uśmiechu. Maria Czerwonka – studentka I-go roku Grafiki na Wydziale Artystycznym w Lublinie. Uwielbia góry, narty, przygody i śmiać się bez końca. Jest wolontariuszką krakowskiego oddziału SWM i od dziecka marzyła o wyjeździe na misje.