Brudne oceany, czyste serca
W czwartek spędziliśmy pierwszy dzień w Monrovii. Był dla nas bardzo intensywny – od jazdy na stopa do złego kościoła po zakończenie dnia modlitwą uwielbienia z naszymi nowymi przyjaciółmi.
Niesamowite jest to w jaki sposób ludzie się tu modlą, jak wspaniale wielbią Boga przez śpiew i taniec. Mało tego, wszyscy są tu bardzo otwarci na nas. Każdy się uśmiecha, podchodzi, zagaduje, nawet mieliśmy możliwość gry w koszykówkę.
Jedyne co może martwić to brud na ulicach i przede wszystkim na plaży przy oceanie. Wracając z zakupów do domu widzieliśmy smutny obraz, w którym to dzieci grały w piłkę na plaży wśród sterty śmieci.
P.S. jedzenie jest bardzo pikantne, ale jakoś dajemy radę 😅
Radek