AMINATA – MOJE PIERWSZE DNI NA HOLIDAY CAMPIE
Posted on |

Za chwilę minie drugi tydzień, a ja mam wrażenie, że wydarzyło się już tyle, ile zwykle w miesiącach. Pojechałam ze wspólnotą na inaugurację holiday campu i już na miejscu okazało się, że poprowadzę zajęcia komputerowe. Bez wcześniejszych ustaleń, bez planu B i z jednym laptopem na około 40 dzieci – tak rozpoczęłam.
Holiday camp ruszył pełną parą. Jak teraz wygląda mój dzień? Po porannej Mszy zaczyna się program holiday campu. Najpierw lekcje dostosowane do wieku uczestników. Potem bloki zajęć w grupach mieszanych wiekowo – są to wybieralne zajęcia, tzw. “skillsy”. Na computer skillsach mam całkiem liczną gromadkę. Nie mamy sali komputerowej, ale od drugich zajęć już tablicę i kredę. Rysujemy na niej części komputera, najpopularniejsze ikony, tłumaczymy podstawowe pojęcia. Uczymy się pracy z myszką, która krąży z rąk do rąk, dzieci pierwszy raz w życiu dotykają klawiatury. Nie mają zajęć komputerowych w swoich szkołach. Dzieciaki… one są niesamowite. Chłoną wszystko z niegasnącą ciekawością, której nie są w stanie stłumić trudne warunki. Wymyślam więc najprostsze ćwiczenia: otwórz plik, napisz swoje imię, zapisz, zamknij, spróbuj otworzyć ponownie, przenieś do folderu. Ćwiczę indywidualnie z każdym dzieckiem. Wokół reszta – patrzą, a potem zamiana. Choć każde z nich siedzi przed laptopem najwyżej kilka minut, to mają entuzjazm, który rozbraja. Choć na razie dysponujemy tylko jednym prywatnym laptopem, zwykle brakuje prądu, a chętnych jest mnóstwo, to każdego dnia robimy mały krok naprzód. Dla dzieci to odkrycie – możliwość narysowania czegokolwiek na ekranie za pomocą myszki i jeszcze w kolorach wywołuje prawdziwą radość. Kiedy pierwszy raz robią „klik” już podłączoną myszką i obserwują, jak coś się zmienia. Kiedy po raz pierwszy zapisują swoje imię i widzą je na ekranie, a potem dzięki operacji “zapisz” mogą je ponownie otworzyć – uśmiech jest szczery, dumny, jakby właśnie odkrywały coś wielkiego. Bo może właśnie tak jest… Bo może właśnie uwierzyły, że technologia nie jest czymś odległym i “dla innych”, tylko czymś co mogą poznać, zrozumieć i oswoić. Po skillsach czeka nas blok zabaw i konkurencji międzyzespołowych – są cztery zespoły, przydział był losowy (jestem częścią czerwonych).Dzień na holiday campie kończymy wspólną ewaluacją w gronie animatorów. Potem wracam do placówki, zostaje czas na szybki prysznic, wieczorne modlitwy, różaniec na boisku, wspólny posiłek. Życie tutaj jest inne – proste, ale głębokie. Każdy gest – butelka wody, wzajemna troska, umacnia nas i spaja. A właśnie… trzeciego dnia holiday campu otrzymałam nowe imię Aminata. W myśl założenia, że tutejsze imię będzie łatwiejsze dla dzieci. Kiedy dostałam to imię, usłyszałam: „sprawdź znaczenie, to bardzo dobre imię – tutaj imiona mają znaczenie”. Znaczy – „godna zaufania”, „wierna”. Piękny prezent od tych, którzy już przyjęli mnie jak swoją. I tak każdego dnia staram się być godna tego zaufania. Staram się być Aminatą.
Emi
