Małe – wielkie czyny

Po dwóch tygodniach spędzonych w Afryce porzuciłam wszelkie stereotypy, wszelkie założenia i wyobrażenia, jakie miałam do tej pory. Tutaj żyje się chwilą obecną, tym, co jest teraz. Ludzie nie myślą o dniu jutrzejszym. Nie zamartwiają się bezzasadnie. Dzięki temu są szczęśliwsi. Radość sprawiają im (w naszej Europejskiej hierarchii ważności) błahe rzeczy.

Obóz, który zbliża się już do półmetka, znakomicie to odzwierciedla. Uczestnicy podzieleni są na 4 domy. W ciągu całego dnia zdobywają punkty, bądź je niestety tracą z powodu złego zachowania. Punktem wieńczącym codzienne spotkania jest ogłoszenie zwycięzcy. Gdybyście tylko widzieli radość dzieci, młodzieży i (uwaga!) dorosłych, gdy ich dom wygra. Skaczą, biegają, krzyczą. Ich radość porównywalna jest z tym, co dzieje się z kibicami, gdy ich drużyna strzeli gola. Świadczy to o jeszcze jednej ważnej rzeczy.  Są tu i teraz z całymi pokładami swojej niesamowitej energii.

Liberia jest krajem skrajności bez podziałów. W Monrovii obok siebie mieszkają ludzie, nazwijmy to, średniozamożni oraz bardzo biedni. Murowane domy sąsiadują ze slumsami, czyli domami z blachy „wybudowanymi” na skrawku ziemi wyłowionej z dna wody, która otacza ich zewsząd. Codziennie spotykamy dzieci – zarówno te, które znają uczucie ciepłej kąpieli, jak i te, które przywykły już do zimnej wody w miskach. Jednak one nie czują różnicy. Są razem. Czasem bijąc się i kłócąc, a czasem zwyczajnie z wielką troską zakładając sobie nawzajem buty.

W głowie mam słowa Matki Teresy: „Nie potrafimy robić wielkich rzeczy. Możemy robić rzeczy małe, ale za to z wielką miłością.” I to jest klucz do mojej pracy tutaj. Murowany dom czy samochód nie jest wyznacznikiem bogactwa, zaś najbardziej ubodzy są ci, którzy nie doświadczają miłości i ciepła. Dlatego tak ważna jest obecność, zauważenie, przytulenie, opatrzenie rany, żeby dziecko usłyszało: „Tak, jesteś ważny, bo jestem tu dla Ciebie”.

Z deszczowej Liberii,
Iwona

Liberia -Obóz wakacyjny 2017

Lipiec 24th, 2017 View Profile

Już po raz 3 wolontariusze Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego z Wrocławia przygotują dla prawie 500 podopiecznych z dzielnicy New Matadi zajęcia edukacyjne, artystyczne, katechezy i zajęcia sportowe. Iwona Bajtek i Marta Mazur pojechały do Liberii także po to, aby przez 3 miesiące dzielić się swoją wiedzą i talentami z miejscowymi animatorami i nauczycielami, ubogacając ich warsztat pracy.