Jest nam…jest nam tu dobrze

14397288_1098376903530991_101963856_nRozpoczyna się nasza misja w Indiach. Tak wyglądają jej początki:

1. Droga do Indii

Wyruszyłyśmy o godz. 4.00 nad ranem z Wrocławia do Warszawy, skąd miałyśmy lot z przesiadką w Doha (Katar) do Chennai. Z indyjskiego lotniska odebrał nas ojciec Savio, z którym udałyśmy się do Nellore. Po trwającej łącznie 24 godz. podróży dotarłyśmy bezpiecznie na miejsce.

2. Pierwsze wrażenia

Kiedy wyruszyliśmy z ojcem Savio do Nellore około 4.00 nad ranem zszokowała mnie spora liczba ludzi na ulicy w tym również dzieci, siedzących na drodze, spacerujących, poruszających się w nieznanym mi kierunku i celu. Zapytałam ojca Savio, dlaczego nie śpią, ale nie otrzymałam konkretnej odpowiedzi. Zrozumiałam, że nie jestem już w naszej uporządkowanej Europie. Myślę, że będąc w Indiach nie należy zadawać zbyt wielu pytań. Z czasem odpowiedź przyjdzie sama. ( Agata)

Jeśli o mnie chodzi od razu jak wyszłyśmy z lotniska, poczułam bardzo gorące powietrze, zapytawszy ile jest stopni, dostałam odpowiedź, że 24  🙂 Byłam zaskoczona, że w Indiach jest ruch lewostronny, lecz stojąc w dużym korku nasz kierowcą postanowił trochę wyprzedzić inne auta i pojechaliśmy „pod prąd”. Ulice prawie pełne, sklepiki otwarte, pomimo później godziny. Dojeżdżając już do Nellore byłam zachwycona kolorowymi strojami mieszkańców. Choć przykre jest to, że wszędzie w około jest też sporo śmieci. Wszyscy (na początku i oby do końca już) byli dla nas bardzo mili i otwarci co pomaga nam się bardzo tutaj zaaklimatyzować. Dzisiaj po mszy jedna pani nawet dała mi na karteczce swój numer telefonu, abym do niej zadzwoniła 🙂 Myślę, że będzie ciekawie 🙂 ( Karolina)
3. Hindusi

Zdaje się, że jesteśmy jedynymi białymi osobami w okolicy, a ludzie nas w ogóle się nie boją, wręcz przeciwnie witają się z nami, pytają jak się czujemy, podają rękę, robią sobie zdjęcie. Hindusi są bardzo otwarci i życzliwi. Bardzo nas tym ujmują.

Niejednokrotnie zastanawiam się czy jestem wystarczająco miła wobec nich. W takich momentach myślę o nas Polakach, jak my się zachowujemy wobec innej kultury. Czy nie ogarnia nas strach i lęk przed tym, co inne i obce?
Życzyłabym sobie, żebyśmy byli tak otwarci i uprzejmi jak Hindusi, bo wszyscy ludzie są tacy sami.

„ W rzeczywistości nie ma wielkiej różnicy miedzy tym czy innym krajem, wszędzie bowiem spotykamy ludzi. Mogą oni różnić się miedzy sobą wyglądem czy ubiorem, wykształceniem albo pozycja społeczną, ale wszyscy są w istocie tacy sami. Wszyscy są ludźmi, których trzeba kochać, wszyscy są głodni miłości”
( Święta Matka Teresa z Kalkuty)

Indie -Praca wychowawcza w Diecezji Nellore 2016

Wrzesień 19th, 2016 View Profile

Karolina Molendzka i Agata Kopańska realizują długoterminowy projekt w Nellore, w Indiach, którego dewizą są słowa świętego Jana Bosko „wychowanie jest sprawą serca”. Wolontariuszki pracują w szkole ucząc j. angielskiego, w domu dziecka, gdzie organizują zajęcia artystyczne oraz w szpitalu, gdzie niosą pomoc chorym. Oprócz tego wolontariuszki przeprowadzą warsztaty dla lokalnych nauczycieli z dydaktyki oraz metodyki, aby usprawnić ich warsztat pracy oraz urozmaicić prowadzone przez nich lekcje. Karolina - 28 lat, absolwentka turystyki i pedagogiki. Zanim wyjechała na misje pracowała w przedszkolu. Uwielbia kontakt z dziećmi oaz pomagać ludziom. Agata - 27 letnia nauczycielka historii oraz j. angielskiego. Pracy z dziećmi i młodzieżą przyświeca myśl Matki Teresy z Kalkuty: „Życzliwe słowa mogą być krótkie i łatwe do powiedzenia, ale ich echa są prawdziwie bezkresne."