Wyrzekając się wszystkiego

               W minioną środę, jak co miesiąc spotkaliśmy się na Mszy Świętej w intencji misji i powołań misyjnych. 
Wydawałoby się, że podczas Eucharystii nie można spodziewać się żadnego zaskoczenia… Jednakże ono się pojawiło!

Czytania tego dnia wydawały się być co najmniej kontrowersyjne. Słowa Ewangelii, które szczególnie zapadły w pamięć: 

„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”
                                                                           (Łk 14,26)

brzmią negatywnie. Można by pomyśleć, że jesteśmy nawoływani do nienawiści. Jendnakże podczas homilii dowiedzieliśmy się, że nie idzie tu o nienawiść ale o umiejętność wyrzeczenia. Wyrzeczenia się tego co jest dla nas najcenniejsze, bez czego wydawałoby się, życie stanie się nie do zniesienia.

            A przecież życie misjonarza, wolontariusza i chrześcijanina to ciągłe pasmo wyrzeczeń. Wyrzeczenia się siebie w imię miłości do rodziny, słabszych, potrzebujących oraz Jezusa.

 

Beata