Być niemym…

Problemy z komunikacją, brak możliwości porozmawiania o czymś więcej niż tylko o tym jak się czujesz doskwierają mi niejednokrotnie. Strasznie to niepełne przebywanie. Niestety w Mongolii ciężko o porozumienie bez znajomości mongolskiego.  Angielski to rzadkość, choć czasem pozytywnie można się zaskoczyć, kiedy to młode dziewczyny znają go całkiem komunikatywnie.  W miastach oczywiście już łatwiej znaleźć osoby anglojęzyczne.

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się niemożliwym prowadzenie jakichkolwiek zajęć, nie mówiąc już o nauce. Ale komunikacja zachodzi pomiędzy nami, a dziećmi. Jak to jest możliwe? Gesty i mowa ciała potrafią wyrazić więcej niż tysiąc słów.  Dzieci do nas podchodzą, podbiegają, przytulają się, całują, chcą bliskości. Nie jesteśmy jedynymi ludźmi w Mongolii, a jednak wybierają nas. Rozmawiając o misjach niejednokrotnie słyszymy, że najważniejsza jest obecność.  Większość uczestników obozu wie, że nie mówimy po mongolsku, dlatego właśnie poprzez gesty wyrażają swoje pragnienia, radość, ale i niezadowolenie, kiedy nie spełniamy ich oczekiwań. Jak mawiał święty Jan Bosko  wychowywanie jest sprawą serca,  dlatego czasami trzeba powiedzieć nie, dla ich własnego dobra.

„Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym.” (Antoine de Saint-Exupéry)

Misje udowadniają, że nie trzeba być poliglotą lub dyplomatą, aby móc porozumieć się z człowiekiem, który jest tuż obok nas.  Wystarczy tak niewiele- chęć.  Zostałyśmy bardzo ciepło przyjęte i każdego dnia jesteśmy tak samo traktowane, nie jak gość, któremu trzeba służyć, nie jak ktoś obcy, podejrzany, ale jak swoje, o czym może świadczyć fakt, że nadal niektóre spośród dzieci mówią do nas po mongolsku lub po prostu chcą go nas uczyć. Co więcej jesteśmy z Magdą zamiennie nazywane mamą lub siostrą.

„Będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić”

„Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja,  Pan? ( Wj, 4, 11-12)

Taka jest wola Pana, który niejednokrotnie udowadnia, że moc w słabości się doskonali. Najważniejszy jest język miłości, który nie potrzebuje mówić, nie potrzebuje widzieć dowodów, nie potrzebuje słyszeć potwierdzenia.  To nim powinniśmy się posługiwać i kierować w naszym życiu.

Mongolskie dzieci na zawsze zostaną w mojej pamięci. Czas odpowiednio tutaj zwalnia, wydaje się, że na pozór ważne sprawy współczesnego świata tracą na znaczeniu, schodzą na daleki, zamglony plan. Gościnni i otwarci ludzie w połączeniu z magicznym, bezkresnym stepem powodują, że człowiek chce przewartościować swoje życie.

Agata

Mongolia- Obóz wakacyjny 2018

Sierpień 10th, 2018 View Profile

Po dłuższej przerwie wznawiamy pomoc dla Mongolii. Dwie wolontariuszki Magdalena Kubińska i Agata Kopańska w oddalonej mongolskiej stolicy, pomagają w rozwoju nowo powstałej parafii Salezjańskiej. Pracują z dziećmi, ucząc ich języka angielskiego oraz organizują dla nich zajęcia rozwojowe. Pomysł dla wielu wydawałby się absurdalny i szalony, jednak dziewczyny nie mają wątpliwości o słuszności swojej decyzji.