„Jeszcze nie panikujmy”

Słowa, które Agata wypowiedziała na lotnisku, a które znalazły odzwierciedlenie w całej naszej podróży: „jeszcze nie panikujmy”.

– kiedy w drodze na lotnisko są korki;

– kiedy bagaż podręczny jest dużo za ciężki;

– kiedy samolot po raz trzeci wpada w turbulencje;

– kiedy na lotnisku znika plecak.

Nie ma potrzeby panikować. Wszędzie tam pojawiają się ludzie, którzy nas uspokoją, którzy znajdą objazd na lotnisko, „przymkną oko” na dodatkowe kilogramy, włączą relaksacyjne ćwiczenia na pokładzie, aby odwrócić uwagę czy po prostu zawołają Cię po bagaż.

 

Po przylocie zostałyśmy odebrane przez br. Krzysztofa, Polaka który w czerwcu obchodził swoje 10lecie bycia w Mongolii. Razem z kierowcą pracującym w Don Bosko Centrum zawieźli nas do Szowoo, dzielnicy Ułan Bator, choć mi bardziej przypomina wioskę. Tam poznaliśmy ks. Andy’iego, br. Mario (który pochodzi z Timoru) oraz kilka innych osób, których imion nie udało nam się jeszcze zapamiętać. Poznałyśmy też teren placówki, co ciekawe jedna jurta = jedna klasa a każda z nich to osobne zajęcia z angielskiego, muzyki, plastyki czy miejsca do relaksu.

Po niedługiej wizycie wróciliśmy do centrum Ułan Bator. Od Szowoo jest to ok. 60 km a droga przez stolicę… cóż… JESZCZE NIE PANIKUJMY! Ulice są głośne, każdy na każdego trąbi, każdy się „wcina” jak może, ogromne korki i policja kierująca ruchem, na którą nikt nie zwraca uwagi. Jak powiedział brat Krzysztof: „walkę na drodze wygrywa ten, kto jest głośniejszy i ma szybszy samochód”.

 

Po dotarciu na miejsce i krótkim odpoczynku poszłyśmy na Mszę wspólnotową, której przewodniczył ks. Paul. Z racji jego dzisiejszych imienin po Eucharystii został wyprawiony „grill”, na który dołączyli też wolontariusze z Hong Kongu. Będą oni z nami przez najbliższy tydzień.

 

Od naszego przybycia do Mongolii minęło zaledwie 12 godzin. W tym czasie zetknęłyśmy się z ludźmi. Historią i obyczajami tego narodu. Ale o tym już w krótce…

 

Magda

Mongolia- Obóz wakacyjny 2018

Czerwiec 29th, 2018 View Profile

Po dłuższej przerwie wznawiamy pomoc dla Mongolii. Dwie wolontariuszki Magdalena Kubińska i Agata Kopańska w oddalonej mongolskiej stolicy, pomagają w rozwoju nowo powstałej parafii Salezjańskiej. Pracują z dziećmi, ucząc ich języka angielskiego oraz organizują dla nich zajęcia rozwojowe. Pomysł dla wielu wydawałby się absurdalny i szalony, jednak dziewczyny nie mają wątpliwości o słuszności swojej decyzji.